23 sierpnia 2019
  • 23 sierpnia 2019
16 listopada 2018

Huawei – fatalna organizacja producenta w związku z aferą ekranową Mate 20 Pro

Facebook Profile photo Przez 0 7422 Views

Pisząc ostatni artykuł o problemach z zielonymi poświatami w sprzedawanym za bagatela 4299 zł flagowcu Huawei Mate 20 Pro w zasadzie byliśmy przekonani, że jeden z największych producentów smartfonów na świecie nie pozwoli na nadwyrężenie swojej opinii taką wpadką i profesjonalnie podejdzie do problemu, wychodząc z opresji obronną ręką. Niestety, nie mamy dobrych wieści. Cała afera ukazała chaos wewnątrz polskiego oddziału Huawei. A cierpią na tym użytkownicy.

Przypomnijmy czego problem dotyczy – klej (lub proces naklejania) użyty do łączenia matrycy ekranu z panelem dotykowym, pod wpływem nieznacznie podwyższonej temperatury urządzenia powoduje efekt pokazany na zdjęciach poniżej – widoczna na ciemnym i szarym tle zielona poświata. Konieczność rozgrzania urządzenia (np. długim czasem użytkowania telefonu – graniem, kręceniem filmów, robieniem zdjęć) sprawia, że defekt ten nie jest widoczny od razu i zależnie od stylu użytkowania jest mniej lub bardziej wyraźny. Poniżej przykłady polskich użytkowników Mate 20 Pro, ukazujące różne natężenie problemu (kliknij aby powiększyć):

Jak widać, problem jest naprawdę poważny. Włos jeży się na głowie od samej myśli, że na telefon wydano ponad cztery tysiące złotych i w pakiecie otrzymano taki oto zielony bonus.
Niestety, na apele i prośby użytkowników Huawei bardzo długo nie zwracał uwagi. W tym celu zdesperowani użytkownicy zaczęli łączyć się na forach internetowych oraz w specjalnie stworzonej grupie na Facebooku aby rozeznać się w skali problemu i wymusić na producencie wystosowanie oficjalnego stanowiska w tej sprawie.

Z publikowanych wiadomości wynika poniższe podsumowanie:
– wadliwe są egzemplarze z ekranami LG, w Polsce montowane są modele 01-18-10-51 oraz 01-18-10-43 (ekran sprawdzisz TĄ APLIKACJĄ w zakładce Ogólne),
– wadę ma każda tego typu matryca (więcej/mniej widoczna co wytłumaczyliśmy wyżej), ukazującą się szczególnie na szarym tle przy niskim podświetleniu, po uprzednim “podgrzaniu się” urządzenia,
– numer modelu ekranu LG zmienia się po aktualizacji systemu (z -43 na -51, po co?),
– liczba ekranów BOE (drugi typ matryc dostarczanych przez chińskiego producenta) na polskim rynku jest nieznana, jednak z obserwacji użytkowników wynika, że takie matryce to zdecydowana mniejszość. Najprawdopodobniej nie mają one jednak wady. Niestety nie sposób zidentyfikować producenta zamontowanej matrycy bez rozpakowania pudełka i zainstalowania wspomnianej wcześniej aplikacji,
– producent ignoruje sytuację marginalizując problem, wciąż promuje urządzenie nie wydając oficjalnego komunikatu w tej sprawie mimo dziesiątek próśb użytkowników w sieciach społecznościowych,
– osoby obsługujące fanpage proszą o dane kontaktowe, jednak na infolinii podawane są różne wersje: wymiana ekranu, wymiana 1:1, ekspertyza i decyzja, gadżety w ramach przeprosin (lub ich brak). Z różnym podejściem spotykają się także użytkownicy, którzy odwiedzili już autoryzowane serwisy. Zupełnie przeczy temu fanpage na Facebooku, powtarzając:


– w praktyce serwisy nic nie wiedzą o dyspozycjach wydawanych klientom na infolinii, nie ma ogólnopolskich wytycznych producenta dla serwisów. Infolinia przyznaje, że każdy autoryzowany serwis ma swoje wewnętrzne i niezależne procedury a serwisanci robią duże oczy na wieść o przekierowaniu właścicieli do serwisów nie mając dla nich przygotowanego rozwiązania – sprawdzone przez użytkowników w serwisach zlokalizowanych w Olsztynie, Jankach, Warszawie, Katowicach, Koszalinie.

Część użytkowników dzieli się już swoimi doświadczeniami po wizytach w serwisie. Najczęściej muszą zostawić swój telefon i oczekiwać na decyzję producenta po ekspertyzie serwisanta – bez informacji kiedy będą mogli używać zakupionego za ponad cztery tysiące złotych telefonu. Są jednak tacy użytkownicy, którym serwisy wymieniły urządzenia na nowe, tj. otrzymali zapakowane telefony w ramach rozwiązania problemu (to również potwierdza samodzielność w decyzyjności punktów serwisowych). Niestety, również i tam znajdują się urządzenia z ekranami LG a szansa na trafienie na ekran firmy BOE to czysta loteria o niskim prawdopodobieństwie wygranej.

Oto ekran Mate 20 Pro przesłany do nas przez jednego z użytkowników, po godzinie od rozpakowania wymienionego egzemplarza:

gluegate huawei

Jak widać, jest tylko gorzej.
Na potwierdzenie autentyczności przedstawiamy poniżej raport serwisowy mówiący o wymianie widocznych wyżej urządzeń:

Ciekawsza jest jednak sama zagrywka producenta. Jak mówi nam właściciel powyższego urządzenia i dokumentu, nowy egzemplarz otrzymał w zafoliowanym pudełku używanym kluczykiem do tacki SIM (nagięty kartonik, szpilka była wyjmowana), co może sugerować, że otrzymał telefon po kimś, ponownie ofoliowany przez producenta. Ponadto, aktualizacja zmieniająca opisany wcześniej model ekranu urządzenia była już przeprowadzona (przy nowym, pierwszym egzemplarzu trzeba ją samemu pobrać) co tylko potwierdza tę tezę i nieuczciwą zagrywkę serwisu – tu tego w Olsztynie. Miejmy jednak na uwadze fakt, że sama obsługa nie była za to odpowiedzialna – co do jej życzliwości użytkownik nie ma zastrzeżeń a wymiana odbyła się w ekspresowym tempie. Pojawia się jednak pytanie – jakie modele krążą obecnie w dystrybucji?

Poniżej dodajemy jeszcze dwa różne egzemplarze od dwóch innych osób. Tym razem telefony były świeżo wyjęte z fabrycznie zapakowanych pudełek:

Społeczność właścicieli Mate 20 Pro – oszukanych, wciąż oszukiwanych i pozostawionych na łaskę losowej decyzyjności serwisów, wciąż zabiega o swoje.
Dziwi nas fakt, że producent wydał tak wadliwy sprzęt na rynek. Zawiodły procedury? Dostawca? Proces produkcyjny? Jeden z użytkowników stwierdził, że pierwsi nabywcy Mate 20 Pro to darmowi testerzy i króliki doświadczalne – brutalne stwierdzenie z którym, do prawdy, ciężko się nie zgodzić.

Apelujemy, aby producent za pośrednictwem fanpage na portalu Facebook wydał oficjalne oświadczenie w opisanej tutaj sprawie, przedstawiając jednolity sposób postępowania z reklamacjami, sposób rozwiązania problemu (przy czym użytkownicy nie godzą się na wymianę ekranu będącą ingerencją w wodoodporną konstrukcję telefonu) oraz zadośćuczynienie za całą tę skandaliczną sytuację.

O dalszych decyzjach producenta i informacjach użytkowników będziemy informować.

ps. My również zakupiliśmy Mate 20 Pro u jednego z operatorów ale odsprzedaliśmy go przed rozpakowaniem urządzenia. Ryzyko wydaje się być zbyt duże. Być może producent raczy jednak podzielić się z nami wskazówkami dotyczącymi weryfikacji wadliwego ekranu po numerze IMEI lub po Numerze Seryjnym (widoczne na opakowaniu)?

@EDIT:
Dzięki uprzejmości jednego z użytkowników, podsyłamy jeszcze jedną wskazówkę na sprawdzenie wady ekranu, wraz z efektem finalnym na dwóch różnych egzemplarzach:

Aplikacja, o której mowa na forum XDA jest gotowa do poprania TUTAJ.