13 listopada 2018
  • 13 listopada 2018
25 lutego 2017

Inteligentny zegarek – zbędny gadżet czy przydatne urządzenie?

Facebook Profile photo Przez 0 330 Views

O inteligentnych zegarkach, inaczej “smartwatch”-ach, zapewne słyszałeś nie raz. I bardzo możliwe, że przeleciały Ci przez głowę pytania, co to właściwie jest i czy to jest przydatne? Sprawdziliśmy.

CO TO W OGÓLE JEST TEN „SMARTŁOCZ”?
Smartwatch to urządzenie, które nosi się jak zegarek, wygląda jak zegarek, potrafi nawet emitować wygląd klasycznej tarczy, ale jest jej pozbawiony. Zamiast tego urządzenie wyposażone jest w ekran dotykowy, specjalny system operacyjny (choć nie zawsze) i szereg czujników. W takim „zegarku” wyświetlanie godziny jest najmniej zaawansowaną z szeregu funkcji, jakie oferuje. Inteligentne zegarki mogą rozszerzać możliwości smartfonów (głównie w zakresie powiadomień), mogą działać niezależnie, mogą pomagać nam w prowadzeniu zdrowego trybu życia, pozwolą podejrzeć pogodę, przetłumaczyć obce wyrazy na rodzimy język. Dzięki nim odpowiemy na smsa bez wyjmowania telefonu z kieszeni a nawet odbierzemy rozmowę. Dokładne możliwości każdego z inteligentnych zegarków różnią się w zależności od modelu i nie będziemy teraz skupiać się na różnicach. Spróbujemy za to zweryfikować, czy takie urządzenie jest w ogóle do przydatne. A może to jednak wyrzucanie pieniędzy w błoto…

SKĄD POMYSŁ BY TO KUPIĆ?
Cóż, mówiąc wprost – rozleciał mi się mój zegarek (zwyczajny z okrągłą tarczą). Nie mogłem zdecydować się na kolor tarczy nowego, więc uznałem, że to dobry moment na przetestowanie smartwatcha. W takim urządzeniu tarcze wyświetlane są na ekranie i można zmieniać je zależnie od ubioru, pogody czy innego widzimisię. Pierwszego smartwatcha zakupiłem na wiadomym portalu aukcyjnym – używanego. Chciałem sprawdzić, czy w praktyce wykorzystam dodatkowe funkcje, dlatego wolałem uniknąć wydawania ponad dwukrotnie wyższej sumy na nowy egzemplarz gdyby okazało się, że to urządzenie mi nie odpowiada. Z uwagi na wygląd zegarka (wszak zegarek to jedyna męska biżuteria) wybór padł na srebrnego Huawei Watch z czarnym, skórzanym paskiem. Zanim jeszcze smartwatch do mnie dotarł, byłem pełen sceptycyzmu co do potrzeby używania takiego gadżetu i przez moment nawet żałowałem podjętej decyzji zakupowej. Gdy już do mnie dotarł – przyszedł i spędził ze mną trochę czasu, przyszedł czas na wnioski.

TO, CO MI SIĘ PODOBA
Na początek plusy. O jednym już wcześniej wspomniałem – chodzi o wygląd i tarcze zegarka. Na rynku znajdziemy różne modele ale akurat Huawei Watch wygląda jak klasyczny zegarek i działa pod kontrolą dedykowanego na tego typu urządzenia systemu – Android Wear. Jedną z zalet tego systemu jest możliwość pobierania nowych tarcz wyświetlanych na ekranie tego sprytnego urządzenia. Co najlepsze – można robić to z poziomu aplikacji na smartfonie, więc po kilku stuknięciach nasz zegarek może wyświetlać klasyczną tarczę z cyframi rzymskimi a po chwili tarczę sportowego zegarka, pokazując dodatkowo liczbę spalonych kalorii i ilość zrobionych kroków. Wygląd można zatem dopasować do ubioru, rodzaju spotkania, aktywności w danej chwili… a tarcz są setki, jeśli nie tysiące. Część jest oczywiście płatna ale wiele z nich można pobrać zupełnie za darmo. Inaczej jest jednak, jeśli posiadasz iPhone. Tu liczba tarcz jest mocno ograniczona, choć i tak to kilkadziesiąt różnych wzorów do pobrania.

Sytuacja nie zmieni się aż do aktualizacji Android Wear do wersji 2.0 (obecnie 1.6), która ma być w pełni kompatybilna z iOS. Trzeba także pamiętać o tym, że każda tarcza po 5 sekundach przechodzi w stan oszczędzania energii i widoczne są tylko jej kontury. Z początku mi się to nie podobało ale teraz stwierdzam, że zegarek wciąż wygląda elegancko a przy tym nie zwraca namolnie uwagi innych osób. Tak czy inaczej, możliwość zmiany wyglądu tarczy to ogromny plus smartwatchów, czemu nie jest w stanie dorównać klasyczny zegarek. Akurat w przypadku tego modelu trzeba też nadmienić, że sam ekran AMOLED cieszy oko, ma mocno nasycone kolory, świetny kontrast i nieskończoną czerń.

No ale nie każdy smartwatch jest wyposażony w tego typu matrycę i o tym trzeba pamiętać.
Kolejnym plusem jest możliwość szybkiego odczytania w zasadzie dowolnego powiadomienia, które dodatkowo jest sygnalizowane wibracją – smsa, maila, powiadomień z aplikacji takich jak Instagram, Facebook, LinkedIn itp. Ta funkcjonalność jest przydatna szczególnie wtedy, gdy nosi się w kieszeni potężny phablet lub gdy siedzimy na spotkaniu firmowym i nie wypada wyjąć telefonu. W analogicznych sytuacjach przydaje się też odrzucenie przychodzących połączeń bądź po prostu szybkie podejrzenie kto dzwoni – tak, by zdecydować, czy warto wyjść ze spotkania aby porozmawiać z osobą dzwoniącą.
Na smartwatchu połączonym ze smartfonem działającym na Androidzie można udzielić odpowiedzi na wiadomości mówiąc do zegarka – działa rozpoznawanie mowy w języku polskim. Od wersji 2.0 będzie także możliwość odpisania na wiadomość na mini klawiaturze – funkcja będzie działała zarówno na smartfonach działających na Androidzie jak i na iOS. Jednym z powiadomień jest też informacja o realizacji dziennego planu zrobienia… odpowiedniej liczby kroków. Ich ilość jest mierzona przez zegarek i jeśli ustawimy ilość kroków np. na 6 tysięcy to zegarek od czasu do czasu będzie podpowiadał nam, czy jesteśmy daleko czy blisko celu.

Pozostałe plusy dotyczą narzędzi, takich jak kalkulator, stoper, latarka, budzik czy minutnik. Mamy je zawsze pod ręką – a nawet nad ręką. Jest też możliwość przetłumaczenia ciągłej wypowiedzi co w nagłej sytuacji może okazać się bezcenne. Generalnie zegarek działający na Android Wear odpowie na każde nasze pytanie gdy tylko poprzedzimy je komendą „OK, Google”. Zapomnieliście już o zwykłych zegarkach? Pamiętajcie, że gadanie do zegarka wygląda nieco dziwnie…

TO, CO PODOBA MI SIĘ MNIEJ
… no właśnie, widok osoby rozmawiającej z zegarkiem może przypominać wojownika Power Rangers wezwanego przez Zordona. Inna sprawa, że mikrofon jest niezwykle czuły i podczas jazdy tramwajem, gdy trzymamy się barierki, dyktowanie do zegarka nie zda się na wiele. Smartwatch nie będzie w stanie rozpoznać mowy właściciela w głośnym otoczeniu, więc powtarzając to, co chcielibyśmy przekonwertować na tekst wyjdziemy na jeszcze większych dziwaków 😉

Kolejną rzeczą jaka nie bardzo mi się podoba to samo nawigowanie po interfejsie. Dłuższa zabawa zegarkiem powoduje, ze ręka, do której jest przypięty zaczyna po chwili boleć, gdyż znajduje się w nienaturalnej pozycji. Jest możliwość nawigowania przy pomocy gestów ale osoba machająca ręką w każdą stronę jak nawiedzona wygląda jeszcze dziwniej, niż ta gadająca do zegarka. Po drugie, samo rozpoznawanie gestów działa dość topornie – czasami trzeba się namachać aby urządzenie poprawnie rozpoznało nasze intencje.

I właśnie to toporne działanie jest kolejną irytującą rzeczą. Jeśli spodziewacie się, że zegarek wczytuje wszystko ultra płynnie a każe przejście animacji jest nienaganne to muszę Was zasmucić. Smartwatch na Android Wear nie zawsze poprawnie rozpoznaje komendy wprowadzane dotykaniem ekranu gdy chcemy zrobić to szybko i sprawnie. Trzeba naprawdę zwolnić podziwiając nie do końca płynne animacje przejść pomiędzy oknami i klikać dalej gdy upewnimy się, że wszystko zostało już załadowane. Oczywiście to wszystko to kwestia milisekund do sekundy maksymalnie ale wierzcie mi – da się to odczuć. Inna sprawa, że przez 90% czasu smartwatch ozdabia naszą rękę jak zwykły zegarek, jednak gdy już wejdziemy w jego menu, łatwo spostrzec szarpanie animacji.
W Huawei Watch, podobnie jak w innych tego typu urządzeniach zamontowany jest czujnik tętna. Niestety zegarek mierzy je dopiero gdy wybierzemy dedykowaną do tego celu aplikację. Nie ma więc możliwości – wzorem elektronicznych opasek sportowych – by na koniec dnia podejrzeć podsumowanie pracy naszego serca w określonych godzinach w ciągu doby.

Na sam koniec zostawiłem to, co zapewne ciekawi Was najbardziej – baterię. Kupując smartwatch nastawiłem się na to, że skazuję się na uzależnienie od jeszcze jednej ładowarki. W końcu smartwatch rozładowany ma taką samą funkcjonalność jak rozładowany telefon. Jak to jest w praktyce? W pełni zsynchronizowany z telefonem smartwatch, z zawsze włączonym ekranem (przechodzącym w tryb oszczędzania energii) powinien wytrzymać niespełna dwie doby pracy. Gdy ekran wyłączymy, tzn. wybudza się on tylko po przekręceniu nadgarstka bądź po naciśnięciu ekranu/przycisku wybudzania, wówczas czas działania możemy wydłużyć do około 4 dni. Zegarek możemy w ogóle rozłączyć z telefonem i wtedy przestanie być smart to nadal będzie pełnił rolę klasycznego czasomierza. Rozłączony ale z zawsze włączonym ekranem powinien wytrzymać nam do 3 dni, a z wyłączonym do niespełna tygodnia. I tutaj wychodzi największa bolączka nowoczesnej technologii. Prawdziwy, klasyczny zegarek może działać latami na jednej małej bateryjce. Smartwatch w praktyce spędza na ładowarce każdą noc. I przyznam, że można się do tego przyzwyczaić ale podłączanie w podróży zegarka do powerbanka (!!!) uważam już za zbyt duży fail XXI wieku. Pamiętajmy też, że baterie zachowują przyzwoity czas pracy przez około 500 cykli ładowania, zatem po dwóch latach konieczna będzie płatna wymiana ogniwa na nowe. Zdecydowanie nie są to urządzenia ponadczasowe – także z uwagi na fakt, że zegarek jest urządzeniem bardzo narażonym na uderzenia czy otarcia, o czym przekonał się też mój egzemplarz (a ma tylko 2 miesiące).

PODSUMOWUJĄC – PRZYDATNY CZY NIE?
Na razie nie zamierzam rezygnować ze smartwatcha na rzecz klasycznego zegarka. Przede wszystkim dlatego, że jestem fanem mobilnych technologii, ale też dlatego, że jest to po prostu niezwykle eleganckie, bardzo cieszące oko (nie tylko moje) urządzenie. Nie da się jednak nie zauważyć, że to gadżet, który choruje jeszcze na dolegliwości wieku dziecięcego a mimo to, koszt takiego urządzenia to od kilkuset do nawet dwóch tysięcy złotych. Z drugiej strony, mimo kilku czkawek to całkiem przydatne, multifunkcjonalne urządzenie wyróżniające właściciela z tłumu. To też coś nowego, z czym warto się zapoznać, bo rynek elektroniki noszonej (wearables) powoli i systematycznie zdobywa serca konsumentów. Kto wie, być może za kilka lat smartwatche wyprą zegarki tak jak smartfony klasyczne telefony… A czy dla Ciebie takie urządzenie byłoby przydatne? Podziel się opinią w komentarzu 😉