11 grudnia 2018
  • 11 grudnia 2018
27 stycznia 2017

Recenzja HTC One A9

Facebook Profile photo Przez 0 256 Views

HTC One A9 to aluminiowy smartfon, pozycjonowany cenowo niemalże jako flagowy model – ze średniopółkowym procesorem wewnątrz. Czy to odpowiedź na oczekiwania klienta czy bezsilny krzyk rozpaczy?W ostatnich miesiącach tajwańskiej firmie HTC nie wiedzie się najlepiej. Świadczą o tym niskie wyniki sprzedażowe i straty notowane w niemal każdym kwartale ostatnich trzech lat. W moim odczuciu są dwie przyczyny takiego stanu rzeczy. Po pierwsze – urządzenia końcowe oferowane klientom, mimo świetnej jakości wykonania i topowej specyfikacji, posiadają strategiczne wady, do których należy przede wszystkim jakość wykonywanych zdjęć (technologia Ultrapixel, brak OIS w M9) czy mocno przeciętny, niewymienialny akumulator. Po drugie, niskie nakłady na marketing, a jak widać na przykładach firm Samsung i Apple – jest to jeden z kluczy do sukcesów. I chyba tych drugich chciało naśladować HTC, tworząc model A9, który w dniu premiery został okrzyknięty jako bezczelna kopia iPhone’a 6.

Wygląd i wykonanie
Smartfon został wykonany z jednej bryły szczotkowanego aluminium i gdy popatrzy się na tył urządzenia, faktycznie można odnieść wrażenie, że design był inspirowany flagowym produktem Apple (6/6s). Świadczą o tym paski anteny przebiegające przez dolną i górną część urządzenia oraz okrągły, wystający z obudowy obiektyw (wsparty dwutonową diodą LED), który tutaj zlokalizowany został w połowie szerokości telefonu.

Jednakże, jako były użytkownik iPhone’a 6, muszę przyznać, że A9 przypomina produkt Apple bardziej na zdjęciach niż w rzeczywistości. Faktycznie, pewne akcenty mogą wywołać skojarzenia z iPhone’em, ale w codziennym użytkowaniu ani przez chwilę nie czułem podobieństwa pomiędzy tymi urządzeniami. Przyznać trzeba, że model A9 wykonany jest naprawdę rewelacyjnie. Z aluminium wykonany jest cały korpus, choć należy odnotować, że szufladki na kartę nanoSIM i microSD znajdujące się na lewej krawędzi wykonane są z tworzywa sztucznego (z wyjątkiem wewnętrznego elementu wspierającego kartę). Co więcej, szczotkowane aluminium zbiera odciski palców i stosunkowo łatwo się brudzi.

Na prawej krawędzi urządzenia znajduje się klawisz głośności góra/dół oraz klawisz blokady, który odpowiedzialny jest także za włączanie i wyłączanie urządzenia. Ten drugi posiada bardzo charakterystyczną, dobrze wyczuwalną pod palcem fakturę, dzięki czemu nie da się go pomylić z klawiszami głośności.

Górna część telefonu posiada czarną, plastikową wstawkę, która służy… no właśnie, chyba tylko jako część dekoracji, o wątpliwej urodzie. W modelach M9 czy M8 pod podobnym elementem znajduje się port podczerwieni, dzięki któremu możemy sterować urządzeniami takimi jak telewizor, klimatyzator czy wieża HiFi. W modelu A9 takiej funkcjonalności nie odnalazłem.

Na dolnej części urządzenia znajduje się jack 3,5 mm, mikrofon do rozmów (drugi znajduje się pod aparatem na pasku anteny), złącze microUSB oraz głośnik. Przy porcie microUSB spostrzegłem delikatne odpryski lakieru z aluminium. Element ten jest podatny na zarysowania od wtyczki ładowarki bądź kabla USB.

Front urządzenia pokryty jest szkłem Gorilla Glass 3 w wersji 2.5D. Znajdziemy tu tylko jeden głośnik służący do prowadzenia rozmów. Po jego lewej stronie znajdują się czujniki zbliżeniowy i światła, zaś po prawej przedni aparat.

Pod ekranem znajduje się czytnik linii papilarnych o owalnym kształcie. Pozwala na zeskanowanie opuszków palców i należy odnotować, że działa bardzo precyzyjnie. Nie jest to typowy klawisz z zaimplementowanym skanerem, jak ma to miejsce w przypadku konkurencji. Skaner działa jak ekran dotykowy, nie jest wciskany jak klawisz. To płytka reagująca na najmniejsze dotknięcie, zatem wystarczy przyłożyć do niego palec aby wyświetlony został odblokowany ekran. Wpływa to na poczucie szybkości odblokowania smartfonu do trybu gotowości.

Po miesiącu użytkowania telefonu muszę jednak stwierdzić, że w praktyce wygodniej korzysta się z rozwiązania wymagającego wciśnięcia klawisza z wbudowanym czytnikiem. Otóż w A9 wystarczy dotknąć czytnika przypadkiem, dowolnym fragmentem dłoni (np. śródręczem, gdy podnosi się telefon ze stołu), aby skaner momentalnie wyczuł dotyk i podświetlił ekran. Często miewałem takie sytuacje i muszę przyznać, że było to momentami irytujące. Tapnięcie na czytnik gdy telefon jest odblokowany działa tak samo jak tapnięcie systemowego klawisza home. Aż prosi się, aby pod ekran przenieść systemowe klawisze cofania i ostatnich kart.

Ekran
Pod powłoką szkła Gorilla Glass 3 znajduje się pięciocalowy ekran o rozdzielczości full HD (1080 na 1920 pikseli) wykonany w technologii AMOLED. Taka konfiguracja daje zagęszczenie obrazu rzędu 441 pikseli na cal, co przekłada się na wyświetlanie ostrego, wyraźnego obrazu. Na krawędziach czcionek widoczne są jednak delikatne przerysowania, co związane jest z tym, że zastosowana w modelu A9 matryca AMOLED posiada dwa zamiast trzech subpikseli (tzw. PenTile). Nie jest to szczególnie zauważalne, ale da się to wypatrzeć gołym okiem.

Pozostałe parametry zastosowanego ekranu są świetne – głęboka czerń, nieskończony kontrast, idealne kąty widzenia. W porównaniu do ekranu modelu M9, którego używałem przez pewien czas jednocześnie z A9, na ekran tego drugiego po prostu przyjemniej się patrzy. Nawet biel nie jest typowo pożółkła, co cechuje ekrany AMOLED, choć wyraźnie ucieka w cieplejsze barwy, przeciwnie do SLCD z M9 z zimnymi kolorami (biel bardziej niebieska).

Podzespoły
Smartfon pracuje na średniopółkowym, ośmiordzeniowym procesorze Snapdragon 617, w którym cztery mocniejsze rdzenie taktowane są zegarem 1,5 GHz, a cztery słabsze zegarem 1,2 GHz. Jednostka współpracuje z koprocesorem graficznym Adreno 405 i wspierana jest przez 2 GB pamięci RAM. W Polsce dostępna jest jedynie słabiej wyposażona wersja modelu A9, tj. posiadająca właśnie 2 GB RAM-u i 16 GB pamięci na pliki. Wersja z 3 GB RAM-u i 32 GB pamięci wbudowanej nie jest dostępna w oficjalnej dystrybucji. Warto odnotować, że pamięć użytkownika możemy rozszerzyć przy pomocy karty w formacie microSD o pojemności do 200 GB. Telefon w standardzie posiadał system Android Marshmallow w wersji 6.0 i w międzyczasie został zaktualizowany do wersji 6.0.1. Taki zestaw parametrów urządzenia, w połączeniu z najnowszym oprogramowaniem Google i ekranem o rozdzielczości FHD (zamiast QHD), powinien zapewnić płynną pracę urządzenia, do czego zresztą przyzwyczaiła nas firma HTC, która świetnie optymalizuje oprogramowanie na swoich urządzeniach. Niestety – nie w tym przypadku. Nie wiem, czy jest to wina średniopółkowego SoC, czy właśnie optymalizacji systemu modyfikacjami wprowadzonymi przez HTC, niemniej smartfon w swojej pracy bardzo często sprawia wrażenie ociężałego. Telefon wyraźnie zamyśla się przy przechodzeniu pomiędzy aplikacjami, długo wybudza aplikacje, a część z nich szybko wyłączana jest z pamięci RAM tak, jakby dwa gigabajty pamięci operacyjnej były niewystarczające. Telefon testowany był także pod obciążeniem w grach – nie zauważyłem znacznych spadków wydajności czy nadmiernego nagrzewania się procesora, jednak w codziennym użytkowaniu działanie systemu było dla mnie dość irytujące. HTC One M9 w porównaniu do A9 działa jak rakieta, w dodatku A9 nie przypomina płynnością działania iPhone’a 6, którego według mediów naśladuje designem.
Dźwięk
Na dolnej krawędzi urządzenia znajduje się głośnik mono. Niestety, HTC w modelu A9 nie zaimplementowało ich najlepszego (moim zdaniem) rozwiązania BoomSound, czyli dwóch rewelacyjnie grających głośników stereo zlokalizowanych na froncie urządzenia. Głośniczek w A9 gra po prostu… typowo. Nadaje się wyłącznie do sygnalizowania powiadomień. W żaden sposób nie można ich porównać do głośników BoomSound, np. w modelu M9. O wiele lepiej model A9 wypada w kontekście jakości dźwięku na słuchawkach. Sprzęt testowałem na prywatnych, mocno basowych słuchawkach Monster DNA V2. Dźwięk, jakim raczy nas model A9, jest rewelacyjny, wyważony, a przede wszystkim nie jest w żaden sposób przekombinowany różnymi trybami tak jak w modelu M9. Jeśli dodatkowo przeznaczy się trochę czasu na zabawę equalizerem, to myślę, że A9 może zadowolić nawet zagorzałych audiofilów.
Aparat i kamera
Przedni aparat to moduł, który robi zdjęcia w rozdzielczości oznaczonej marketingowo przez HTC jako „4 ultrapiksele”. Jest to rozwiązanie zaimplementowane po raz pierwszy w modelu One (M7), tutaj przeniesione z tyłu na przód urządzenia. Aparat ten charakteryzuje się przesłoną f/2.0, 27mm, o wielkości sensora 1/3″, potrafi nagrywać filmy FHD 1080p przy 30 klatkach na sekundę, obsługuje także tryb HDR. Choć na rynku istnieją smartfony, które robią lepsze zdjęcia przednimi aparatami (S6, V10, G4) to myślę, że fani zdjęć typu selfie będą zadowoleni z modelu A9.

Główny aparat to największa niespodzianka w porównaniu do flagowego modelu M9. Jest to moduł potrafiący robić zdjęcia do maksymalnej rozdzielczości 13 megapikseli, z przesłoną o rozmiarze f/2.0, z autofocusem, optyczną stabilizacją obrazu i podwójną, dwutonową diodą LED. Aparat obsługuje także tryb HDR i przyznam szczerze, że naprawdę robi dobrą robotę. W porównaniu do M9, który nie posiada nawet OIS, model A9 robi naprawdę świetne zdjęcia. Wrażenie potęguje świetny ekran AMOLED, który dodatkowo podkręca wyświetlane kolory. Całość prezentuje się świetnie na ekranie telefonu, ale również na komputerze, zaś rozdzielczość 13 megapikseli pozwala na duże możliwości obróbki zdjęć – tym bardziej, że A9 potrafi robić zdjęcia w formacie RAW. Myślę, że fani robienia zdjęć telefonem mogliby być z A9 zadowoleni.

Jedyna rzecz, która mi się bardzo nie podoba, to wyraźnie wystający obiektyw aparatu, który jest przez to narażony na zarysowania.

Bateria
W telefonie zamontowane jest ogniwo o pojemności 2150 mAh, którego nie można wymienić samodzielnie. Producent zdecydował się na ogniwo o tak niskiej pojemności zapewne dlatego, aby smartfon mógł być odpowiednio wąski. Nie przemawia do mnie takie rozwiązanie. A9 wyposażony jest w technologię QuickCharge 2.0, która wraz z ostatnią aktualizacją została podniesiona do wersji 3.0. Telefon ładuje się od 0 do 100% w nieco ponad godzinę. Zaś jeśli chodzi o to, jak w praktyce sprawuje się ogniwo o stosunkowo niskiej pojemności, przy moim dość intensywnym użytkowaniu (pełna synchronizacja na LTE, dużo Messengera, zasobożerny Facebook, Instagram, dużo muzyki na słuchawkach) telefon wytrzymywał nieco ponad 3 godziny włączonego ekranu. Przy nieco bardziej oszczędnym użytkowaniu udało się osiągnąć czas powyżej 4 godzin. W praktyce oznacza to jeden dzień typowej pracy, jednakże heavy user może rozładować telefon przed późnym wieczorem. HTC M9 przy podobnym użytkowaniu wytrzymuje ok. 30 minut SOT (Screen-on-time) dłużej, co w praktyce przekłada się na dodatkowe godziny pracy, zaś iPhone 6 wytrzymuje zdecydowanie dłużej niż model A9.

Podsumowanie
Obecnie za telefon HTC One A9 należy zapłacić ok. 2000 złotych w sklepach z elektroniką. Czy jest wart tej ceny? Niepodważalnymi plusami tego urządzenia są jakość wykonania, design (sporny, aczkolwiek mi się podoba), świetny aparat tylny i przedni, rewelacyjna jakość dźwięku na słuchawkach, świetny ekran oraz dokładny czytnik linii papilarnych. Całość niestety psuje fakt, iż telefon nie działa sprawnie, a w tej cenie otrzymujemy średniopółkowy SoC i stosunkowo słabą baterię. Niestety, telefonu w tej cenie niestety nie mogę polecić i nie wyceniłbym go na więcej niż około 1500 zł. Nie polecę go także osobom, które chciałyby przejść z telefonu iPhone na Androida (design), gdyż płynność systemu w obu tych urządzeniach dzieli przepaść. Jeżeli jednak Twój operator oferuje go w dobrej cenie lub możesz kupić go zdecydowanie taniej na rynku wtórnym, dodatkowo jesteś w stanie przebaczyć czkawki w interfejsie, to HTC One A9 może się podobać.

OBEJRZYJ TAKŻE WIDEOTEST <— KLIK

 

Następny wpis

Recenzja Sony Xperia X Compact

12 lutego 2017 0