17 października 2018
  • 17 października 2018
12 lutego 2017

Recenzja Sony Xperia X Compact

Facebook Profile photo Przez 0 312 Views

Dziś testujemy najnowszego, czwartego przedstawiciela serii kompaktowych i mocnych urządzeń od Sony – model Xperia X Compact. Czy najnowszy “kompakt” od Sony to urządzenie rewolucyjne, ewolucyjne czy niczym niewyróżniające się?Jeszcze kilka lat temu smartfony o ekranach 4,5” uznawane były za bardzo duże, bo normą były telefony mające matryce o rozmiarze około 3”. Obecnie widok osoby z 6” phabletem  nikogo nie dziwi, a 5,5” w smartfonie można uznać za standard. Coraz trudniej jest kupić mniejszy smartfon, a jeśli już takiego znajdziemy, to przeważnie jest to słabsza wersja flagowego urządzenia. Z tego schematu wyłamuje się dobrze wszystkim znana seria smartfonów Sony z rodziny Compact. Są to smartfony o podzespołach równie mocnych, co ich flagowi kuzyni, zamknięte w kompaktowych wymiarach z ekranami o przekątnej 4,6”.

Wygląd i wykonanie
Smartfon o modelu kodowym F5321 wyglądem przypomina mniejszą kopię flagowej Xperii XZ. Nie jest jednak wykonany z metalu a z bardzo śliskiego, zbierającego duże ilości odcisków palców tworzywa sztucznego. Tył urządzenia to jednolity element przypominający klapkę, jednakże telefon nie jest rozbieralny a tym samym nie mamy możliwości samodzielnej wymiany baterii. Poza logiem Xperii i NFC, tworzywo sztuczne otacza w lewym narożniku obiektyw aparatu, dalej diodę led oraz wspierające kamerę moduł podczerwieni RGBC-IR z modułem leserowego autofokusu.


Korpus urządzenia otoczony jest jednolitym elementem z tego samego, błyszczącego tworzywa, przy czym od góry i od dołu producent zamontował wstawkę z matowego plastiku, która, w przeciwieństwie do całej obudowy, nie brudzi się prawie w ogóle.

Na górze znajduje się 3,5mm port na słuchawki oraz mikrofon odpowiedzialny za redukcję szumów z otoczenia, na dole zaś port USB typu C. Na prawej krawędzi, niemal na środku urządzenia znajduje się klawisz blokowania w którym zatopiony jest czytnik linii papilarnych.

W tym momencie należy wspomnieć, że brakuje mu do rozwiązań konkurencji. Często czytnik reaguje dopiero za 2-3 razem. Poniżej znajduje się klawisz głośności. Jego umiejscowienie jest dość dyskusyjne, dla mnie niewygodne szczególnie podczas rozmowy – trzeba się do tego przyzwyczaić. Niemniej, klawisz ten posiada wyraźny skok i mimo, że jest nieduży, to dobrze spełnia swoją rolę. Jeszcze niżej, na dolnej krawędzi prawego boku,  znajduje się dwupoziomowy, rzadko obecnie spotykany klawisz spustu aparatu. Klawisz jest bardzo mały lecz ma wyraźny skok na obu poziomach i za to telefon zgarnia duży plus.

Na lewej krawędzi znajduje się tacka na kartę nanoSIM i microSD. Nie jest to już sama zaślepka, zatem należy pamiętać, że nawet delikatne jej pociągnięcie spowoduje, że telefon się zrestartuje.

Przód urządzenia w całości przykrywa szkło Gorilla Glass 4 delikatnie zaoblone na krawędziach (2,5D). Szkło przykrywa w górnej części czujniki światła, zbliżeniowy, logo producenta, przednią kamerę a także głośniki stereo – jeden nad a drugi pod ekranem.

Sam ekran, który ma 4,6” zajmuje niemal 70% powierzchni na froncie urządzenia a pomiędzy nim a głośnikami widoczne są duże, niezagospodarowane przestrzenie.

Trzeba zauważyć, że przy ekranie o tym samym rozmiarze telefon jest dłuższy i grubszy niż Xperia Z3 Compact.
Całość oceniam jako dobrze spasowaną konstrukcję i tu ciekawostka – telefon można postawić w pozycji pionowej jak niegdyś Nokię 3310. Przydawało mi się to często, np. gdy korzystałem z latarki.

Choć konstrukcja urządzenia jest sztywna, nic nie skrzypi, nie ma zbędnych szczelin to producent popełnił duży błąd stosując tak śliskie, mocno brudzące się tworzywo sztuczne. W życiu miałem ponad 90 telefonów, w tym tylko jeden raz wyślizgnął mi się z dłoni. Xperię testuję drugi tydzień  zdążyła już wyślizgnąć mi się dwukrotnie… poza tym, telefon bardzo często trzeba wycierać, zbiera smugi i odciski palców jak magnes, plastik szybko się rysuje, a jak na urządzenie kosztujące ponad 1500 zł sprawia wrażenie taniego.

Cóż, poprzednie generacje smartfonów z linii Compact wyglądały bardziej flagowo i a ich obudowy sprawdzały się lepiej w codziennym użytkowaniu. Tutaj zakup etui chroniącego urządzenie przed zarysowaniami i wyślizgnięciem z ręki wydaje się być koniecznością. Na ogromny minus fakt, że najnowsza edycja kompaktowego Sony nie jest już wodoodporna, co w przypadku tego producenta było w swoim czasie standardem.

Ekran
Ekran urządzenia to 4,6” matryca IPS LCD o rozdzielczości HD 720×1280 pikseli, co daje ok. 319 pikseli na cal. Jak wcześniej wspomniałem, przykryty jest zaoblonym szkłem Gorilla Glass czwartej generacji a to pokryte jest powłoką oleofobową.

Producent w specyfikacji podkreśla także, że jest to ekran Triluminos wsparty przez silnik przetwarzania obrazów X-Reality. W praktyce ekran zapewnia bardzo dobrą ostrość wyświetlanych treści, świetne kąty widzenia, zadziwiająco głęboki kontrast, w tym głęboką jak na IPS-a czerń.

Na zewnątrz przy świetle dziennym wszystko jest czytelne. Choć ekran o tej rozdzielczości i przekątnej nie nadaje się do gogli wirtualnych rzeczywistości, to przecież urządzenie jest kierowane do zupełnie innego odbiorcy. Bez dwóch zdań ekran Xperii X Compact to jego bardzo, bardzo duża zaleta.

Działanie
Smartfon napędza sześciordzeniowy procesor Snapdragon 650, w którym cztery słabsze rdzenie taktowane są zegarem 1,4Ghz a dwa mocniejsze zegarem 1,8GHz. Procesor wspierany jest przez 3GB RAM i koprocesor graficzny Adreno 530.

Choć nie jest to najmocniejszy zestaw komponentów na rynku to smartfon zapewnia bardzo płynną, wydajną pracę zarówno pod obciążeniem jak i w codziennym użytkowaniu. W AnTuTu smartfon osiąga nieco ponad 80 tys. Punktów i choć brakuje mu bardzo wiele do najmocniejszych urządzeń na rynku, to wydajność telefonu powinna zadowolić zdecydowaną większość użytkowników. Oprócz tego telefon posiada 32GB wbudowanej pamięci oraz slot na kartę SD do 256GB. Taki magazyn pamięci przyda się po wyjęciu z pudełka, gdyż telefon będzie prosił o zaktualizowanie szeregu aplikacji oraz o wgranie najnowszego systemu Android 7.0 Nougat.

System Android przykryty jest autorską nakładką od Sony, która uległa nieznacznemu liftingowi. Nie ma już wysuwanego panelu bocznego w menu aplikacji, jest za to karta Google. Rozszerzeniu i modyfikacjom poddano belkę powiadomień, menu ustawień, czy elementy launchera odpowiedzialne za zmianę tapet, motywów czy dodawanie widgetów. Przyznać trzeba, że zmiany wizualne, choć nie są bardzo inwazyjne to poprawiają komfort korzystania z urządzenia a przy tym cieszą oko.

W połączeniu z dobrą optymalizacją działania systemu za ten aspekt Sony zgarnia plusa. Czkawka jest widoczna w jednym, ale bardzo newralgicznym punkcie o czym za chwilę. Telefon jest także wyposażony także m.in. w szybkie WiFi a/b/g/n/ac i Bluetooth 4.2 przy pomocy którego bezbłędnie współpracuje ze smartwatchem.

Aparaty
Główny aparat to 23-megapikselowy sensor Sony IMX300 z przysłoną f/2.0, detekcją fazy, laserowym autofokusem, modułem podczerwieni RGBC-IR pomagający w lepszym odwzorowaniu barw oraz z pojedynczą diodą LED.

Można go uruchomić nawet, gdy telefon jest zablokowany, przytrzymując dedykowany klawisz aparatu. Telefon domyślnie uruchamia się w trybie „Lepsza automatyka” w którym sam dobiera, jego zdaniem najlepsze ustawienia. Domyślnie ustawiona jest rozdzielczość 8mpx, warto na to zwrócić uwagę. Z tego trybu możemy także zmienić ustawienia diody LED.

Jest też oczywiście tryb automatyczny w którym w ustawieniach można zmieniać wszystkie parametry takie jak czas naświetlania (do 1s), punkt ostrości, HDR, balans bieli i wiele więcej. Tyle teorii – jak jest w praktyce? Zdjęcia są szczegółowe, w końcu telefon robi zdjęcia w wysokiej rozdzielczości. We znaki daje się natomiast brak optycznej stabilizacji obrazu. Wystarczy lekkie drgnięcie ręki a telefon zrobi zdjęcie rozmazane. Kolory wydają mi się nieco blade, ustawienie balansu bieli wymaga trochę gimnastyki. Dobrze działa za to tryb HDR oraz ciekawe dodatki od Sony, które widzicie poniżej.

Telefon oferuje także możliwość robienia zdjęć panoramicznych ale ich jakość pozostawia wiele do życzenia, nie ma porównania do konkurencji nawet ze średniej półki cenowej. W kwestii zdjęć nocnych, telefon ma problemy ze złapaniem ostrości zaś w ciemnych elementach widoczne są duże szumy. Zdjęcia w pełnej rozdzielczości są zapisywane ok 3 sekund, zajmują od 5 do 12 MB, a przy ich otwieraniu ukazuje się irytujący brak mocy obliczeniowej. Zdjęcia otwierają się kolejną sekundę-dwie, po czym przy przyzoomowaniu należy odczekać kolejnych kilka sekund zanim telefon przeprocesuje zdjęcie i wyświetli ostry obraz. Równie irytujący jest tryb makro, gdyż telefon nie zrobi ostrego zdjęcia przy odległości mniejszej, niż 15 cm, a przynajmniej ma z tym duże problemy. Muszę przyznać, że robienie zdjęć a nawet ich późniejsze przeglądanie było dla mnie najbardziej irytujące w działaniu X Compact. Poniżej kilka przykładowych zdjęć:

 

Smartfon pozwala także na nagrywanie wideo w maksymalnej rozdzielczości 1080p przy 60 klatkach na sekundę. Dźwięk nagrywany jest poprawnie, jakość obrazu jest zadowalająca, jestem w stanie przełknąć brak 4K, natomiast jak widać na samplu poniżej pojawiają się momentami przycięcia (!) co jest dla mnie niedopuszczalne.

PRZYKŁAD FILMU <<<– KLIK

Przedni aparat to z kolei 5 mpx matryca pozwalająca nagrywać wideo w rozdzielczości 1080p. Podobnie jak przy aparacie głównym, mamy tutaj tryb „Lepsza automatyka”, tryb do ustawień manualnych. Kamera przednia pozwala na rozpoznawanie twarzy do kilku osób, jest samowyzwalacz do maksymalnie 10 sekund.

W ustawieniach można włączyć „Efekt gładkiej skóry” zaś dodatkowe, o których wspominałem wyżej przełączają nas do aparatu głównego. Jeśli chodzi o jakość zdjęć, fani selfie nie powinni być zawiedzeni choć widziałem o wiele lepsze aparaty przednie w tańszej konkurencji.

Podsumowując, jakość zdjęć jest generalnie na średnim poziomie, we znaki dodatkowo daje się czkawka interfejsu, powolne przełączanie między trybami, długie wczytywanie zdjęć i ich zapisywanie. Aparat w Xperii X Compact wymaga zdecydowanej poprawy.

Dźwięk
Smartfon wyposażony jest w głośniki stereo umieszczone na froncie urządzenia. Choć daleko im do rozwiązań stosowanych chociażby w HTC, to jest lepiej niż w poprzednich wersjach Compactów. Dźwięk jest stosunkowo głośny, czuć delikatny bass (tu wygrywa HTC bez dwóch zdań). Na jakości tracimy dopiero na maksymalnym ustawieniu głośności.
Telefon wyposażony jest w wejście słuchawkowe jack 3,5mm. Za odtwarzanie muzyki odpowiedzialna jest aplikacji Muzyka, która ewoluowała ze odsprzedanej marki Walkman. To chyba najlepsza natywnie instalowana aplikacja do odtwarzania muzyki, posiada wszystkie niezbędne funkcjonalności z korektorem i pobieraniem okładek na czele. W ustawieniach dźwięków (nie w aplikacji) możemy ponadto włączyć opcję DSEE HX, która poprawia jakość skompresowanych plików przywracając wysokie tony (funkcja działa tylko na słuchawkach przewodowych). Możemy uaktywnić funkcję ClearAudio+ optymalizującą ustawienia dźwięku, możemy zmienić je ręcznie edytując korektor, aktywując dźwięk przestrzenny na słuchawkach lub na głośnikach stereo co producent nazwał S-Force Front Surrond. Jest też funkcja dynamicznego normalizatora wyrównująca głośności muzyki i filmów.

Taki zestaw możliwości powinien zaspokoić każdego fana słuchania muzyki. Niestety w testowym zestawie zabrakło słuchawek od Sony. Próbowałem przetestować telefon na trzypinowych dokanałowych słuchawkach Monster Diesel VEKTR, niestety telefon po sekundzie przechodził na odtwarzanie muzyki na głośnikach. Po przetestowaniu na innych słuchawkach dokanałowych i nausznych z dźwięku byłem w pełni usatysfakcjonowany, aczkolwiek ogromny minus za to, że X Compact nie chciał współpracować z moimi głównymi słuchawkami. W domu mam jeszcze 5 innych smartfonów różnych producentów i tylko Compact odmawiał współpracy z Monsterami.

Bateria
Xperia X Compact, podobnie jak poprzedniczka Z5 Compact wyposażona jest w niewymienialny (na własną rękę) akumulator litowo-polimerowy o pojemności 2700 mAh. Telefon jest wyposażony w technologię szybkiego ładowania QuickCharge 2.0, niestety w zestawie znajdowała się zwykła ładowarka, przy której telefon do pełnego naładowania potrzebował ok, 2,5 godziny. W praktyce, przy włączonym LTE, pełnej synchronizacji i umiarkowanym użyciu telefonu, bateria wystarczała na dzień pracy (ok. 3h włączonego ekranu). Przy intensywnym użytkowaniu telefon można bez problemu rozładować w ciągu jednego dnia.

Z pomocą przychodzi tryb stamina ograniczający wydajność urządzenia (co widoczne jest w grach – w interfejsie nie ma różnic). Zwiększający on czas pracy urządzenia nawet o ok. 30-40%. Niegdyś Z3 Compact słynęła ze świetnego czasu pracy, niestety w X Compact czas pracy na jednym ładowaniu w żaden sposób się nie wyróżnia.

Podsumowanie
Odpowiadając na pytanie, czy najnowszy kompaktowy flagowiec od Sony to urządzenie rewolucyjne, ewolucyjne czy niczym niewyróżniające się, muszę odnieść się do każdego z tych określeń. X Compact rewolucyjny nie jest, bo wszystko, co zobaczyłem, widziałem już dużo, dużo wcześniej. Ewolucyjny również nie, a wręcz przeciwnie – straciliśmy wodoodporność, wyróżniający czas pracy na baterii, jeszcze bardziej kompaktowe wymiary, procesor taki jak w topowym większym urządzeniu. Czy jest smartofnem niczym niewyróżniającym się? To wciąż wydajny, kompaktowy smartfon, których na rynku jak na lekarstwo. Jednakże świetny ekran to za mało, by nie odnieść wrażenia, że Sony wypuścił X Compact na siłę, bądź wytrwale wpycha go do średniej półki, dając nam do zrozumienia, że flagowiec może być tylko jeden – i musi być duży. Mimo wszystko, z X Compact korzystało mi się całkiem przyjemnie, choć przez cały czas widziałem braki względem jego poprzedniczek.

OBEJRZYJ TAKŻE WIDEOTEST <— KLIK

Plusy:
– świetny ekran,
– duże możliwości audio,
– głośniki stereo,
– kompaktowe wymiary,
– szybkość działania,
– 3GB RAM,
– najnowszy Android Nougat,
– dedykowany klawisz aparatu,

Minusy:
– brak wodoodporności,
– przeciętne aparaty foto,
– niska wydajność przy obsłudze foto-wideo,
– przeciętna bateria,
– mocno brudząca się, podatna na zarysowania i śliska obudowa,
– nie zawsze precyzyjny czytnik linii papilarnych umieszczony na boku uradzenia.

Następny wpis

Recenzja Sony Xperia E5

12 lutego 2017 0