23 marca 2019
  • 23 marca 2019
6 listopada 2018

Xperia XZ3 – recenzja użytkowa flagowca od Sony

Facebook Profile photo Przez 0 469 Views

Dziś zapraszamy do zapoznania się z recenzją użytkową flagowej Xperii XZ3!

Celem tego typu recenzji nie jest szczegółowe opisywanie każdej jednej cechy urządzenia, przedzieranie się przez najgłębiej schowane funkcje czy celowe zestawienie urządzenia z jego konkurencją i poprzednikami. Celem recenzji użytkowej jest pokazanie tego, co jest mocną a co słabą stroną i co ujawnia się podczas codziennego użytkowania. Uwzględniamy także funkcjonalności wyróżniające telefon rynku (jeśli są). Zapraszamy do lektury i komentowania!


I. Plusy, minusy i cechy neutralne w telefonie Sony Xperia XZ3

PLUSY:
– design
– ekran HDR OLED
– kultura pracy
– możliwości filmowania
– jakość dźwięku na słuchawkach

MINUSY:
– czas ładowania

50 na 50:
– bateria
– głośniki stereo (S-Force Front Surround)
– system dynamicznej wibracji
– aparat tylny
– aparat przedni


II. Rozwinięcie powyższych
PLUSY:
1. Design
Mało jest na rynku urządzeń, które wyróżniają się designem. Jesteśmy tak naprawdę w przededniu rewolucji związanej ze składanymi telefonami (z wyginanymi ekranami), co rozrusza ten „nudny” świat wyglądających niemal identycznie smartfonów. Obecnie większość nowych modeli smartfonów posiada tzw. notch, czyli wcięcie w ekranie, wprowadzone na stałe przez iPhone X, a wcześniej przez niszowego Essential Phone’a. Sam pomysł pojawił się w momencie, gdy Xiaomi wypuściło model MIX i nagle całą branżę olśniło, że smartfon o cienkich ramkach to jest to, czego nam wszystkim potrzeba! Tylko gdzie upchnąć aparat, głośnik i niezbędne czujniki…? Odpowiedź na to pytanie nie jest nam teraz potrzebna, bo nie każdy postawił sobie za cel stworzenie klona nowego iPhone’a. Sony bardzo długo broniło się przed totalnym zniwelowaniem ramek, a tym bardziej przed wyposażeniem telefonu w notch. Efektem pewnego rodzaju kompromisu jest nowa linia designu zapoczątkowana przez model XZ2, poprawiona w modelu XZ3 – bez oszałamiającego screen-to-body ratio ale i bez notcha. I wiecie co?

Taka samotna ścieżka samuraja bardzo się Sony udała!

XZ3 FRONTNie chcę nikogo przekonywać do tego, że wciąż szerokie (a wąskie jak na tego producenta) ramki nad i pod ekranem czy brak popularnego jednak notcha to droga do sukcesu. Wszak każdy ma inny gust a i o nich się nie dyskutuje. Nie mogę jednak nie zauważyć, że wyróżnienie się na rynku swoją własną linią stylistyczną wśród zalewu iPhono-podobnych klonów jest czymś godnym pochwały i szacunku.

A chwalić jest co – telefon zbudowany z dwóch, mocno zagiętych względem siebie tafli szkła (ekran na froncie też jest zagięty!) przedzielony jest metalowym korpusem o szerokości zaledwie 3 mm. Zabieg ten sprawia, że urządzenie wydaje się bardziej smukłe, niż w rzeczywistości jest. Akurat piszę ten fragment siedząc w pociągu z Warszawy do Zielonej Góry i gdy sięgam po Xperię, po sprawdzeniu tego i owego, muszę chować ją prosto do kieszeni. Odłożenie jej gdzieś na czy obok siebie powoduje, że telefon zjeżdża w kierunku podłogi, bo jest niezwykle śliski. Co więcej, bardzo mocno zbiera odciski palców, co widać na poniższych zdjęciach:

Takie są skutki uboczne zastosowania szkła jako materiału okalającego wnętrze urządzenia. Wszystko wynagradza jednak to, jak telefon wygląda i jak leży w dłoni. Pewności chwytu dodaje waga urządzenia, która liczy solidne 193 gramy. Całość sprawia wrażenie obcowania z prawdziwą klasą premium. Podczas testów urządzenie niejednokrotnie wzbudzało zainteresowanie osób postronnych, choć na szczęście nikt nie wyrwał mi go z dłoni 😉 Warto również odnotować, że obudowa posiada certyfikaty IP65/68. Telefon jest więc w pełni pyłoszczelny oraz odporny na delikatne strugi wody i 30-minutowe zanurzenia w wodzie na głębokości wyższej niż 1 metr. Nie zalecam jednak nurkowania z telefonem.
Jeżeli dla kogoś liczy się wygląd i jakość wykonania urządzenia, a ponadto chciałby się wyróżnić stylowym smartfonem, to nie ma obecnie na rynku flagowca, który to wrażenie mógłby potęgować bardziej, niż Xperia XZ3.

XZ3 SHINY

W narożniku to nie pęknięcie a… drzewo 😉

Warto przy tym wspomnieć o kilku istotnych z użytkowego punktu szczegółach dotyczących wyglądu/wykonania:
1) czytnik linii papilarnych (przy okazji działający bardzo sprawnie, o ile nie mamy wilgotnych palców) znajduje się w niestandardowym miejscu, niemalże na środku pleców urządzenia. Takie położenie początkowo sprawia trudności ale po około dwóch-trzech dniach użytkowania przyzwyczajenie bierze górę i za każdym razem trafiamy opuszkiem palca we właściwe miejsce. Telefon jest jednak na tyle symetryczny, że czasami łapię go do góry nogami i… też odblokowuję, czego zasługą jest takie a nie inne położenie skanera.

XZ3 BACK2) jak już wspomniałem, przedni panel kryje pod sobą zagięty ekran. Mimo, że nie jestem fanem tego typu rozwiązania to jednak dodaje ono urządzeniu elegancji, jednocześnie nieco obniża ergonomię i powoduje refleksy świetlne.

XZ3 EDGE3) głośnik rozmów jest jednym z elementów zestawu głośników stereofonicznych. Drugi z nich znajduje się na dolnej krawędzi, pomiędzy korpusem a szkłem. Bardzo ciekawy zabieg stylistyczny, przypomina ten zastosowany w Xperii Z2,

4) na górnej krawędzi znajduje się szufladka na dwie karty nanoSIM lub na jedną nanoSIM i kartę pamięci microSD. Szufladkę tą, uwaga, wyjmuje się paznokciem, a nie specjalnym szpikulcem. Uważam to rozwiązanie za o wiele bardziej praktyczne, bo gdy zajdzie potrzeba by wyjąć kartę nie musimy szukać kluczyka czy igły. Należy jednak pamiętać o tym, że po wyjęciu szufladki telefon restartuje się, co producent tłumaczy względami  bezpieczeństwa.

XZ3 SIM TRAY5) na prawej krawędzi, poza klawiszami głośności i blokowania, znajduje się dwutonowy spust aparatu. Jest to kolejna funkcjonalność, która dawno temu odeszła do lamusa, a która jest przecież tak wygodnym rozwiązaniem przy okazji cykania zdjęć telefonem.

XZ3 SHUTTER6) niestety próżno szukać tutaj wejścia jack 3,5mm. Muzyki możemy posłuchać po podpięciu przejściówki dołączonej do zestawu sprzedażowego.

Osobiście doceniam indywidualny design urządzenia i konsekwencję producenta w wizualnej drodze pod wiatr. Myślę, że wśród wszystkich telefonów, które dotychczas miałem (a nie licząc testowych egzemplarzy było ich 115) XZ3 zdecydowanie sprawia pierwszorzędne wrażenie premium.

2. Ekran HDR OLED
Ekran jest tym elementem urządzenia na które patrzymy najczęściej. Sony chwali się, że zamontowany w Xperii XZ3 wyświetlacz HDR OLED uznany został przez Strategy Analytics za najlepszy na świecie wśród wyświetlaczy smatrtfonów klasy premium. Analitycy swoje, Sony swoje, a ja swoje – początkowo miałem poważne wątpliwości czy umieścić ekran w plusach czy 50 na 50. Dlaczego?

Ekran w XZ3 to pierwsza matryca OLEDowa zastosowana w telefonie Sony. Jej producentem jest najpewniej LG a technologia wykonania wyświetlacza to tzw. Plastic OLED. No dobrze, ale jakie to ma znaczenie w codziennym użytkowaniu?
Pierwszy ekran P-OLEDowy widziałem w wygiętym jak banan LG G FLEX 2. Posiadał on pewną cechę (bo to nie wada a cecha tego typu matryc), którą widzę i tutaj – swoistego rodzaju papier pod ekranem..? Aby lepiej to zobrazować przypomnijcie sobie stare telefony komórkowe z ekranami monochromatycznymi. Gdy w Waszej Nokii 3310 przesuwało się menu widać było, że piksele „unoszą się” nad podświetlonym na zielono tłem ekranu, nad takim jakby papierem umieszczonym pod wyświetlaczem. Z resztą wielu modderów wymieniało tę podkładkę na kolorową, przykład poniżej:

3310 COLORźródło: archiwum Allegro

Podobne, białe „tło” pod ekranem widoczne jest w ekranie P-OLED, w tym w XZ3. Widać to szczególnie na jasnym tle co sprawia, że kolor nie jest jednolity a jakby pokryty drobniutkim piaskiem.p-oledNa żywo efekt jest mało widoczny, a już w ogóle niewidocznych na kolorowym tle, ciężko go nawet sfotografować by zaprezentować to, co faktycznie widzi się na ekranie, niemniej nie mogłem tego nie zauważyć, przynajmniej na początku. Po czasie sam złapałem się na tym, że nie zwracam już na to uwagi ale… nie mogłem o tym nie wspomnieć. Jednak to nie przez przyzwyczajenie do tej osobliwej cechy ekranów P-OLED sprawiło, że wyświetlacz ten umieściłem w plusach.

Rozdzielczość ekranu 2K, możliwość wyboru gamy kolorów i kontrastu (dążącego w nieskończoność), idealna czerń, bogate nasycenie barw, dodatkowo zagięty na krawędziach ekran (choć jak wspominałem wielkim fanem takich rozwiązań nie jestem) sprawiają, że naprawdę lubię odblokować wyświetlacz i po prostu się na niego gapić ciesząc oczy tym, co widzę. Przysłowiowa kopara opadła mi jednak w momencie, w którym na maksymalnej obsługiwanej rozdzielczości włączyłem film w HDR przy 60 klatkach na sekundę. Kojarzycie te piękne, kolorowe filmy z krajobrazami i dziką zwierzyną, które odtwarzane są w elektromarketach na wielkich OLEDowych telewizorach? Dokładnie to samo możecie zobaczyć na urządzeniu, które nosicie w kieszeni.

Wrażenie jest naprawdę niesamowite i niech tego najlepszym potwierdzeniem będzie reakcja mojej narzeczonej. Generalnie smartfony w ogóle jej nie interesują ale gdy zobaczyła co oglądam to sama zabrała mi Xperię i z niedowierzaniem oraz zachwytem oglądała odtwarzany materiał filmowy. Dla kinomana, jeżeli potrzebuje takich możliwości, Xperia XZ3 będzie jedynym słusznym wyborem. Po tym eksperymencie, mimo wspomnianej cechy ekranów P-OLEDowych byłem już przekonany, że wyświetlacz to wielki plus flagowca od Sony. Kropką nad „i” była wycieczka przez miasto w środku dnia. Widoczność w ostrym słońcu jest na rewelacyjnym poziomie, widać każdy szczegół i nie trzeba przysłaniać ekranu ręką, by odpowiedzieć na SMS. Kto miał kiedyś problem z rozczytaniem treści na ekranie w letni dzień ten wie jaki to plus.

XZ3 SUN3. Kultura pracy
Telefon już po wyjęciu z pudełka pracuje na najnowszym Androidzie 9 Pie, za którego płynność odpowiada najszybszy ze stajni Qualcomma Snapdragon 845, wspierany przez 4GB pamięci RAM. Całością sterujemy poprzez niezmienną (lub zmienną ale w niewielkim stopniu) nakładkę systemową Xperia Launcher. Bardzo dobrze wspominam mój smartfon sprzed lat – Xperię Z3 i przyznać muszę, że teraz z najnowszą XZ3 uczucia wróciły. Wiele ikon przeszło drobny lifting, czegoś przybyło (np. gesty), czegoś ubyło (np. boczna szuflada), ale ogólnie jest to udana ewolucja nakładki japońskiego producenta. Ktoś, kto już korzystał ze smartfonów Sony poczuje się jak u siebie. Tym bardziej, że kultura pracy urządzenia stoi na najwyższym poziomie. Niby możemy przyczepić się do „zaledwie” 4GB pamięci RAM ale w codziennym użytkowaniu nie odczujemy, że pamięć ta ma taką a nie inną wielkość. Warto zauważyć, że XZ3 nie ma tendencji do nagrzewania się a wydajność Snapdragona 845 pozwala na komfortową rozgrywkę w każdej z dostępnych na Androida gier. Przez cały okres trwania testów z telefonu korzystało mi się bardzo przyjemnie, to dobry kandydat na codziennego kompana.

Uwagę mam jednak do lansowanej przez Sony funkcjonalności Side Sense. Jest to jedna z tych funkcji, które mają być wisienką na torcie – przynajmniej według producenta. Cały temat sprowadza się do otwierania szufladki z najczęściej używanymi funkcjami (aplikacje, skróty) selektywnie dobieranymi do stylu, w jakim użytkownik korzysta z XZ3. Wywołuje się nią poprzez podwójne puknięcie w krawędź urządzenia.

Trochę przypomina to funkcję Edge Sense z telefonów HTC. Tam jednak zamiast stukania, telefon należy ścisnąć a specjalne czujniki wychwytują naprężenia i uruchamiają wybrane funkcjonalności. Tu z kolei czujników żadnych nie ma (choć jedną z funkcjonalności ukrytej w ustawieniach Side Sense jest cofnięcie poprzez przesunięcie po krawędzi ekranu, nazwanej „czujnikiem”), a owe pukania, a raczej dotknięcia ekranu, wyłapują właśnie zagięte krawędzie panelu dotykowego.

Cieszę się, że taka funkcja powstała i zapewne oceniłbym ją bardzo dobrze gdyby nie fakt, że nie działa ona tak, jak życzyłby sobie tego użytkownik. Nie zawsze uruchamia się wtedy, gdy tego chcę a jeszcze częściej uruchamia się wtedy, gdy w ogóle nie miałem zamiaru jej włączyć. Myślę, że problemy można zminimalizować stosowną aktualizacją oprogramowania, bo w ustawieniach da się zmienić chociażby odstęp puknięć dla reakcji urządzenia czy aktywowanie Side Sense tylko po jednej stronie ekranu (co obecnie niewiele zmienia). Po pięciu dniach walki funkcję tę wyłączyłem, ale pamiętam o niej i na pewno przetestowałbym ją raz jeszcze po otrzymaniu aktualizacji systemu.
Tak czy inaczej kultura pracy Xperii XZ3 stoi na najwyższym poziomie, plus numer trzy!

4. Nagrywanie filmów
Sony przez długi czas był jedynym producentem smartfonów, którego urządzenie pozwalało na nagrywanie w zwolnionym tempie przy 960 klatkach na sekundę w rozdzielczości Full HD. Choć w tej opcji czas nagrywania jest o połowę krótszy, niż przy rozdzielczości HD, znając rozwiązania konkurencji śmiem twierdzić, że smartfon Sony wciąż robi to najlepiej. Prawdziwym killer feature’m jest jednak możliwość nagrywania filmów w 4K z aktywnym HDR. Ten tryb jest jednak użyteczny w statywie, bo przy przemieszczaniu urządzenia widoczny jest brak płynności. Tak wyposażoną kamerę możesz nosić… w kieszeni.  Co tu dużo pisać, po prostu spójrzcie na jakość nagrań na przykładach poniżej:

  • film nagrany w 4K HDR
  • kolejny film nagrany w 4K HDR
  • dla porównania płynność w folmie Full HD przy 60 klatkach na sekundę (Wigry 3!)
  • nagranie w super slow motion przy 960 klatkach na sekundę i rozdzielczości HD
  • nagranie w super slow motion przy 960 klatkach na sekundę i rozdzielczości Full HD (zwolnienie dwukrotnie krótsze)


5. Jakość dźwięku na słuchawkach

Ciężko jest pisać o jakości dźwięku, której druga osoba nie może usłyszeć, zacznę więc od ponarzekania.
W testowym egzemplarzu nie znalazłem słuchawek z zestawu sprzedażowego, więc nie mogę napisać czegokolwiek ich jakości. Co gorsze, nie znalazłem też przejściówki ze złącza USB-C na mini Jack 3,5mm. Na szczęście takie (niezbędne dziś) akcesorium posiadam, a jakość dźwięku przetestowałem na słuchawkach dokanałowych Monster Diesel Vektr In-Ear.

Za odtwarzanie dźwięku odpowiada aplikacja Muzyka (na Z3 miałem jeszcze Walkmana [*]), z poziomu której możemy segregować utwory, wybierać foldery muzyczne, pobierać okładki czy uruchamiać zaszyte w systemie funkcje poprawiające, a w zasadzie modyfikujące jakość dźwięku. Jest funkcja DSEE HX przywracająca wysokie tony w skompresowanych plikach muzycznych (działa tylko na słuchawkach przewodowych), jest funkcja ClearAudio+, dzięki której dźwięk wydaje się głośniejszy i czystszy (to chyba zasługa zmiany tonów średnich ale opisu tej funkcjonalności nie znalazłem). Jej aktywacja wyłącza możliwość ręcznej zmiany parametrów dźwięku, wśród których znajdziemy equalizer, możliwość aktywowania dźwięku przestrzennego (VPT) czy podbicie możliwości głośników zewnętrznych poprzez aktywację funkcji S-Force Front Surround (o tym w innym punkcie). Nie brakuje także funkcji zmniejszającej różnice w głośności dźwięku pomiędzy różnymi plikami (dynamiczny normalizator) czy bardzo przydatnej opcji dopasowania jakości dźwięku do indywidualnego słuchu użytkownika, poprzez serię testów na różnych częstotliwościach. Uff, sporo tego.

Ja jednak poszedłem o krok dalej i pogrzebałem jeszcze w opcjach odtwarzacza PowerAMP. Razultat? Dźwięk dokładnie taki, jakiego bym sobie życzył i to niezależnie od gatunku muzyki, której słucham. Faktem jest, że na konfigurację dźwięku pod siebie trzeba poświęcić trochę czasu ale jak widzicie, możliwości są bardzo zaawansowane i warto z nich skorzystać. Jedną uwagę jaką mam, a co dla innych może być zaletą, to liczba poziomów głośności. Wciskając klawisz głośności naprawdę trzeba chwilę zaczekać, zanim suwak zjedzie do wymaganej, mocno różniącej się siły dźwięku. Dla mnie tych stopni jest po prostu za dużo ale wyobrażam sobie, że dla audiofila to cecha wręcz pożądana. Tak czy inaczej Xperia XZ3 to jedno z najlepszych urządzeń muzycznych z jakich korzystałem – przynajmniej jeśli mowa o słuchaniu utworów na słuchawkach.

MINUSY:
1. Czas ładowania

Z przyczyn, o których rozpisywał się tutaj nie będę by nie przeładować recenzji szczegółami, Sony Xperia XZ3 nie wspiera standardu Quick Charge Qualcommu. W zamian wspiera tzw. USB Power Delivery w wersji 2.0. W praktyce powinno to być rozwiązanie lepsze, bo pozwalające na szybsze naładowanie telefonu mocą 45W (zamiast 13W jak z QC 2.0 w modelu XZ2). Cały problem w tym, że sprzedawane obecne ładowarki nie są zgodne z zastosowanym w XZ3 standardem. Sony powinien zadbać o wymianę ładowarek na zgodne z USB PD, czego niestety nie zrobił, a raczej… nie zdążył zrobić przed premierą XZ3. W zestawie znajduje się więc „zwykła” ładowarka, która ładuje telefon w prawie 3 godziny (!!). Obecny standard rynkowy, dotyczący już nawet nie tylko flagowców, to czas o połowę i więcej krótszy. Trzygodzinne ładowanie jest dla mnie niezwykle irytujące i ograniczające. Cóż, pozostaje inwestycja w to akcesorium lub… korzystanie z tego, co jest. A podkreślam, że dla osób nie ładujących telefonów wyłącznie w nocy może to być mocno uciążliwe.

50 na 50:
1. Bateria
Było o ładowaniu, a jak sprawuje się bateria? No właśnie, ani dobrze ani źle.
Zacząć należy od tego, że pojemność baterii to maksymalnie 3300 mAh. Biorąc pod uwagę rozmiar ekranu i multimedialne możliwości urządzenia od razu stwierdziłem, że w tym obszarze (dla wielu przecież najważniejszym) będzie totalna klapa i… nie jest, bo SOT (Screen on Time – aktywna praca ekranu podczas całkowitego czas odłączenia telefonu od ładowania wyrażona w godzinach) na samym LTE klarował się w okolicach 4 godzin. Wyższe wyniki osiągniemy przy użytkowaniu LTE na przemian z WiFi lub na samym WiFi. Jeszcze lepszy czas można osiągnąć przy aktywnym trybie stamina, ograniczającym niepotrzebne procesy działające w tle.

Myślę, że jak na zastosowane ogniwo to wynik pozytywny i świadczy o dobrej optymalizacji urządzenia ale w ogólnym rozrachunku nie sposób nazwać takiego wyniku plusem. Zagrożenie rozładowania urządzenia przed końcem dnia jest realne, a sama pojemność ogniwa jest po prostu okrojona. Zakładam, że wynikało to z ograniczenia przestrzeni wewnątrz urządzenia ale bez problemu mógłbym wskazać, co mogłoby zostać usunięte, aby znalazło się miejsce na dodatkowe mAh… ale o tym dalej 😉 Tak czy inaczej, nie jest źle, nawet powyżej moich pierwotnych oczekiwań, ale to niestety wciąż za mało.

2. Głośniki stereo
Jak już wspominałem przy okazji opisywania designu urządzenia, Sony Xperia XZ3 został wyposażony w głośniki stereo umieszczone na froncie urządzenia, przy czym jednym z nich jest głośnik służący do rozmów. To on odpowiada za tony wyższe, a za niższe ten pod logo producenta.XZ3 SPEAKEROgromnym plusem jest to, że dźwięk skierowany jest frontem do twarzy, dzięki czemu trzymając telefon w pozycji horyzontalnej nie zasłaniamy dłońmi źródła. Mam jednak pewne uwagi co do jakości produkowanego dźwięku. Producent chwali się, że zestaw głośników stereo jest najgłośniejszym jaki zastosował w swoich urządzeniach mobilnych. I nie sposób się z tym nie zgodzić – jest bardzo głośno, a wymieniona już wcześniej funkcja S-Force Front Surround reprodukująca dźwięk cyfrowy 3D wzmaga efekt… płaskiego dźwięku. Trzeba się wsłuchać aby wyłapać podział ról obu buzerów. No bassu to tutaj nie ma za grosz. Jest naprawdę płasko jak na stolarni. Sytuację próbuje ratować system dynamicznej wibracji (jeżeli go sobie aktywujemy, ale o nim dalej) lecz niestety wzmacnia on wrażenie bassu tylko na wybiórczych pasmach. Niby wibruje pod niskie częstotliwości, ale wyłapuje też coś z wyższych, przez co całość nie trzyma się kupy i tworzy dziwne wrażenie pary tańczącej do różnych melodii na silent party. Reasumując, głośniki te nadają się tylko do oglądania filmów w łóżku, najlepiej bez bogatej ścieżki muzycznej. W takiej jednak sytuacji wiele wybaczycie Xperii XZ3 przez opisany wcześniej wyświetlacz urządzenia 😉

3. System dynamicznej wibracji (Dynamic Vibration System – DVS)
DVS to nic innego jak powiększony silnik wibracyjny, który wzmaga wrażenia multimedialne podczas konsumpcji multimediów na XZ3 – tak muzyki, jak i gier czy filmów. System analizuje ścieżkę dźwiękową i synchronizuje z nią wibracje, na jednym z trzech poziomów siły wibrowania (kontrolowanych klawiszem głośności), tak z niskimi jak i z wysokimi pasmami.

XZ3 DVS

Na pewno kojarzycie jak wibrują pady do PlayStation – efekt jest bardzo podobny. Problem w tym, że grając w gry zainstalowane z Google Play, wibracje nie współdziałają z nimi interaktywnie, np. system nie sygnalizuje wibracją uderzenia samochodem w bandę a wibruje zgodnie z całą muzyką w tle. No okej, jest to jakieś dodatkowe wrażenie ale, w mojej ocenie, dziwne i chyba niekoniecznie potrzebne do szczęścia. A na pewno niepotrzebne przy oglądaniu filmów. Czy chciałbyś, aby Twój telewizor wibrował gdy oglądasz ulubiony serial na Netflixie? Trochę na siłę znalazłem mały plus, przy odtwarzaniu muzyki. Tak jak wcześniej wspomniałem, moim zdaniem wahnięcia silnika wibracji i ścieżka dźwiękowa nie współgrają ze sobą tak, jak bym sobie tego życzył, ale na najsłabszym poziomie DVS może to być jakiś ciekawy dodatek. Głównie wtedy, gdy słucham nowego utworu. Im jednak DVS ma wyższy poziom siły działania tym efekt jest bardziej irytujący, bo różnica pomiędzy poziomem 1 a 2 jest dużo większa, niż między 2 a 3.

Jako ciekawostkę dodam, że DVS działa także przy słuchaniu muzyki na słuchawkach, ale tu już zupełnie nie łapię użyteczności tej funkcji. Doceniam jednak, że coś takiego jest – bo to w końcu urządzenie stojące multimediami. Może dla kogoś będzie to plusem (dla Pań? 😉 ). Ten sam silnik wibracyjny jest wykorzystywany do sygnalizacji powiadomień, najpewniej na najniższym poziomie siły, i sprawdza się rewelacyjnie. Ja jednak wolałbym, aby miejsce, które zajmuje ten sporych rozmiarów silnik wibracji został zamieniony na dodatkowe mAh akumulatora.

źródło: phonearena.com

3. Aparat tylni
Xperia XZ3 wyposażona jest w 19-megapikselowy aparat IMX400 z technologią Motion Eye. Jest to moduł wyposażony we własną bezpośrednią pamięć DRAM, dzięki której możliwe jest nagrywanie filmów w super slow motion przy 960 klatkach na sekundę a także zapis do 4 zdjęć przez zrobieniem fotografii po to, by wybrać później właściwe ujęcie (tzw. rejestrowanie predykcyjne). Zanim przejdziemy do szczegółów warto wspomnieć o samym uruchamianiu aparatu – wspomnianym już spustem migawki na boku obudowy, klasycznie z poziomu menu, z poziomu blokady czy nawet ustawiając telefon w pozycji poziomej-fotografującej. Bardzo ciekawa i przydatna, do tego dobrze działająca funkcja bazująca najpewniej na czujniku położenia:

Obiektyw, jak na dzisiejsze standardy, ma dość małą przysłonę f/2.0 i nie jest wspierany przez optyczną stabilizację obrazu (OIS). Co to w praktyce oznacza?

Zdjęcia mają dużą szczegółowość, HDR dobrze wyciąga obiekty, mimo braku OIS zdjęcia nie wychodzą rozmazane – aparat wspierany jest przez 5-osiową elektroniczną stabilizację obrazu wykorzystującą żyroskop. Idąc dalej, niestety na samych zdjęciach widoczne są szumy, w każdych warunkach, a aparat dłuższą chwilę zapisuje fotografię przy jej robieniu.

Poniżej zobaczyć możecie galerię przykładowych zdjęć
(wystarczy kliknąć aby zobaczyć cały plik):

Najbardziej irytujące jest jednak agresywna walka ze światłem – w niektórych sytuacjach postprocessing sprawia, że twarze osób fotografowanych są… mało atrakcyjne (darmowe zmarszczki). Efektu tego nie ma na ciemniejszych kadrach i przynosi wymierne rezultaty jeśli fotografowane obiekty to nie ludzie.

W trybie auto urządzenie samo dobiera parametry rozpoznając scenerię, a wybrane tryby sygnalizowane są ikoną w lewym dolnym rogu menu kadru w aplikacji aparatu.Zapewne przez to próżno szukać tutaj trybu nocnego. Choć zdjęcia robione nocą i w trudnych warunkach oświetleniowych zachowują dużą ilość detali to jednak pełne są szumów:

Ciekawe są natomiast zdjęcia panoramiczne – telefon rejestruje dodatkowe 180 stopni dzięki czemu możemy zrobić półtorej obrotu z telefonem. Pytanie tylko.. po co? 🙂W trybach znajdziemy możliwość stworzenia zdjęcia z efektem bokeh (artystyczne rozmazanie tła). Jak już wiemy, telefon ma tylko jeden obiektyw zatem aby wykonać takie zdjęcie robi dwa ujęcia, nakłada je na siebie i pozwala na edycję efektu rozmazania i jego siły. W 90% przypadków działa to niestety bardzo niedokładnie.

Efekt, jak poniżej:

Rzućmy jeszcze okiem na efekty pozostałych trybów, jakie domyślnie oferuje aplikacja aparatu:

  • Google Lens wyszukuje w czasie rzeczywistym informacji na temat obiektu, który rejestruje,
  • Efekty kreatywne pozwalają na tworzenie zdjęć… kreatywnych,
  • Efekty AR urozmaicają to, co widzi aparat, o ciekawe animacje wkomponowane w powierzchnię np. stołu czy podłogi, chociaż efekt jest mało płynny, co możecie zobaczyć poniżej:

Podsumowując stwierdzam, że aparat sam w sobie jest okej, tylko i aż tyle. Zdjęcia bezproblemowo nadadzą się do mediów społecznościowych, wyglądają świetnie na ekranie urządzenia (a może to zasługa ekranu?), wszelkie niedoskonałości widoczne są głównie po odtworzeniu zdjęć na większym ekranie lub przy powiększeniu. Jest dostępnych kilka ciekawych trybów lecz wymagających dopracowania. Jest też opcja zdjęć predykcyjnych (aparat robi do czterech zdjęć przed naciśnięciem migawki aby wybrać najlepsze ujęcie), choć ustawiona na auto zadziałała mi tylko raz w czasie trwania testów.

Niestety próżno szukać tutaj zoomu optycznego, dedykowanego szerokiego kąta, trybu nocnego, musimy ratować się trybem manualnym do korzystania z którego trzeba mieć już wiedzę i czas na ustawienie parametrów. Szkoda, że Sony nie zdecydował się na zastosowanie nowego 48-megapikselowego modułu IMX586, który nie pozwoliłby co prawda na nagrywanie w super slow motion, ale mógłby zaoferować wiele innych rozwiązań. Nie będziemy to zdradzać tych możliwości – szczegóły poznamy zapewne wraz z następcą XZ3. Póki co jest okej, jak widać na załączonych zdjęciach.

4. Aparat przedni
O kamerze przedniej napisałbym o wiele bardziej przychylnie ale i tutaj nie obyło się bez drobnej wpadki. Szerokokątna kamera o rozdzielczości 13 MP i światłem f/1.9 wyposażona została w autofocus. Rolę flasha robi ekran – rozjaśnia się w momencie robienia zdjęcia. Jest też tryb portretowy rozmazujący zdjęcia wokół kontur fotografowanej postaci. I tutaj fani selfie mogliby być zadowoleni gdyby nie dziwnie działający autofocus. W większości ujęć przedni aparat wyostrza tło, które znajduje się za osobą fotografowaną, tym samym rozmazując jej twarz. I robi to notorycznie. Udało mi się znaleźć sposób na to, by zdjęcia wyostrzał jednak na twarzy – należy w niedalekiej odległości od głowy trzymać telefon i powoli oddalić go łapiąc w kadrze drugi plan. Dlaczego powoli? Bo autofocus poza tym, że lubi skupiać się na drugim planie to w dodatku działa strasznie wolno.

Szkoda, że działa to w ten sposób, bo gdy już uda się zrobić zdjęcie przednią kamerą to wygląda w porządku (jak na standardy kamer frontowych). Kolory są żywe, zdjęcia są pełne detali, świetnie działa HDR wyciągając tło a sama kamera ma szerokie pole widzenia. Myślę, że jest to kolejna rzecz, która mogłaby być usprawniona stosowną aktualizacją systemu. Pytanie, czy tak się wydarzy?

Na koniec zostawiłem mały smaczek, którym jest aplikacja Kreator 3D. Aplikacja ta pozwala na zeskanowanie twarzy (tak przednią jak i główną kamerą) i stworzenie z niej wirtualnego modelu w 3D. Model ten możemy udostępnić na Facebooku (:D), stworzyć naklejkę 3D (przykład poniżej 😉 ), stworzyć awatary wyświetlane jako opisany wcześniej efekt AR, dowolnie animować mimikę twarzy, ustawić model jako tapetę dynamiczną czy nawet… wysłać go do drukarki 3D. Ilość opcji jest imponująca a zabawa sama w sobie naprawdę świetna! Niestety sama aplikacja zaleca zdjęcie okularów, poniżej widać dlaczego (chociaż GIFy i tak wychodzą urocze):


PODSUMOWANIE
Sony Xperia XZ3 to bez dwóch zdań urządzenie z półki premium, nie dla wszystkich – dosłownie i w przenośni. Nie chodzi tu bowiem tylko o cenę (a ta wynosi obecnie 3399 zł) ale o całokształt i zakres oferowanych funkcjonalności. Nasuwa mi się wniosek, że jest to sprzęt, który nie walczy o miejsce na podium na wszystkich frontach, a który broni się swoim indywidualizmem (trochę niesłusznie niedocenionym przez recenzentów). Kiedy myślę o tym, kim jest użytkownik XZ3 to przed oczami widzę kogoś, kto stawia na pewne, znane rozwiązania i styl, a jednocześnie nie wymaga najnowszych wodotrysków, bo nie mają dla niego znaczenia. Choć w istocie trochę ich jest, jak widać powyżej, co wynika raczej z multimedialnego profilu Sony jako producenta.

Prawdą jest, że nie obyło się bez większych czy mniejszych wpadek, z których część da się wyeliminować aktualizacją oprogramowania, a części niestety nie. Niemniej takich wrażeń użytkowych nie zapewni żaden inny model – poprzez swoją formę i pewność codziennego działania. Jeśli po przeczytaniu artykułu spełnia on Twoje wymagania nie widzę przeszkód, dla których nie miałbym go polecić. Ja na pewno będę za tym modelem tęsknił, bo mocno wpasowuje się w moje oczekiwania co do walorów wizualnych i możliwości.
A Ty, jak oceniasz XZ3?